The new "CASY" restaurant in Crans-Montana is open. Interview with Caroline Ogi

Nowa restauracja „CASY” w Crans-Montana jest już otwarta. Wywiad z Caroline Ogi

W czasie, gdy większość restauracji zamyka się, nie wiedząc, kiedy i czy w ogóle będą mogły się ponownie otworzyć, Caroline Ogi i Sylvain Stefanazzi Ogi postanowili dostrzec szklankę do połowy pełną i podjąć ryzyko. 22 grudnia 2020 roku, po 7 miesiącach pracy, otworzyli CASY w Crans-Montana. Otwarcie nowej restauracji w „normalnych czasach” jest już sporym wyzwaniem. Czy otwarcie jej w środku kryzysu zdrowotnego jest szaleństwem? Pasja do pracy, pozytywne nastawienie i miłość mogą przenosić góry.

Caroline Ogi daje nam tego dowód w tym wywiadzie!

HISTORIA

Czy posiadanie własnej restauracji to Twoje dziecięce marzenie, Caroline?

Nie. Chęć pojawiła się z biegiem lat i wraz z moim mężem Sylvainem Stefanazzim Ogim. Marzyłam o hotelu w górach i możliwości życia w górach, ale przede wszystkim chciałam zostać mistrzynią narciarską! Później zbiegi okoliczności i spotkanie z Sylvainem umożliwiły spełnienie marzenia, które dojrzewało od czasu, gdy jesteśmy razem. Moje dwie babcie już pracowały w branży hotelarsko-restauracyjnej. Babcia ze strony ojca była generalną guwernantką w 5-gwiazdkowym hotelu, a babcia ze strony matki prowadziła restaurację na berneńskiej wsi. Zawsze byliśmy w tej restauracji w Kandersteg!

Co najbardziej lubisz w swojej pracy?

Bez wahania: kontakt z ludźmi, poznawanie nowych osób, nowych kultur każdego dnia. Te interakcje to coś, co kocham! Trzeba kochać ludzi, wybierając tę pracę. Jestem też bardzo szczęśliwa, że mieszkam w górach, pomiędzy Crans-Montana, gdzie mamy restaurację, a Kandersteg, gdzie mamy domek.

Bycie hotelarzem to praca na 200%! Jak odzyskujesz siły?

Ta praca to powołanie! Jestem raczej hotelarzem, ale z miłości… również restauratorem. Ważne jest, aby zachować dobrą równowagę między pracą a życiem prywatnym. Chodzę na spacery, uprawiam narciarstwo biegowe, zjazdowe, skiturowe. Z natury czerpię siłę. Czasami muszę się zmusić do wyjścia… ale robię to, nawet jeśli to tylko kilka zjazdów o 15:00.

 

RESTAURACJA

Trzeba mieć wiele odwagi, żeby otworzyć restaurację w środku pandemii! Jakie były główne wyzwania związane z tym otwarciem?

Niepewność jest najtrudniejsza do opanowania. Projekt rozpoczęliśmy w maju i trwał 7 miesięcy. Przez cały ten okres nie wiedzieliśmy, czy będziemy mogli otworzyć, kiedy będziemy mogli otworzyć, czy zostanie narzucone nowe zamknięcie… a to wszystko z 7 pracownikami. Zmagamy się z „nierzeczywistą rzeczywistością”, otwieramy restaurację, a potem ją zamykamy… Z Sylvainem jesteśmy bardzo pozytywnie nastawieni i zawsze widzimy szklankę do połowy pełną. Latem 2020 roku powiedzieliśmy sobie: „idziemy na to, kiedyś to wróci i wierzymy w to”, nawet jeśli branża gastronomiczna była na zerowym poziomie. W końcu otworzyliśmy restaurację 22 grudnia… a 5 dni później musieliśmy ją zamknąć!

Muszę przyznać, że czasami jesteśmy zdemotywowani z powodu trudnej komunikacji ze strony władz. To nowa sytuacja dla nas wszystkich, a krytykowanie jest łatwe. Ale brakuje mi polityka, który dałby trochę nadziei branży, który mówiłby głośno i wyraźnie i powiedział nam: „przejdziemy przez to razem”, który szybko odpowiadałby na nasze pytania.

Z obowiązkiem zamknięcia restauracji od grudnia do końca lutego, jak sprawić, aby CASY mimo wszystko funkcjonowało?

Zdecydowaliśmy się na uruchomienie usługi na wynos cztery dni w tygodniu, począwszy od czwartkowego wieczoru, z daniem dnia w porze lunchu i wieczorem. Sylvain zawsze przygotowuje potrawy, które łatwo odgrzać. Urządziliśmy mały efemeryczny domek na ulicy, tuż przed naszą restauracją. To tam klienci mogą przyjść, zamówić i odebrać swoje posiłki, a oprócz dania dnia, również wybór pizzy, ciast, grzanego wina i herbaty ginowej.

Dla nas to drobne zajęcie, które przede wszystkim pozwala nam nawiązywać kontakty z ludźmi, bo wciąż musimy się promować. Pozostanie otwartym z tym jedzeniem na wynos jest również dobre dla morale! Członkowie lokalnej społeczności dzwonią nawet wcześniej, aby zapytać, co będzie w menu na następny tydzień, to nas cieszy!

Jaka jest koncepcja CASY?

Przede wszystkim chcieliśmy stworzyć miejsce, gdzie ludzie się spotykają, gdzie czują się dobrze. W naszej komunikacji nigdzie nie umieściliśmy słowa „restauracja”! To miejsce, gdzie przychodzi się z przyjaciółmi, na lunch, samemu do pracy, z rodziną lub we dwoje na romantyczną kolację. Chcemy stworzyć prawdziwe miejsce do życia. Styl dekoracji to mieszanka alpejskiego i miejskiego, drewna z bardziej industrialnymi materiałami. Mieliśmy szczęście dużo podróżować, odwiedzając restauracje na całym świecie, w Nowym Jorku, Bora Bora, Dubaju, Sao Paulo, Maskacie itd. Czerpaliśmy pomysły, które widzieliśmy wszędzie, i inspirowaliśmy się również naszymi wcześniejszymi doświadczeniami zawodowymi. Sylvain długo pracował w Lausanne Palace, wspólnie prowadziliśmy hotele w Zermatt i Wengen. Oboje naprawdę zgodziliśmy się co do stylu, który chcieliśmy uzyskać!

Jakie są specjalności szefa kuchni Sylvaina?

Kuchnia rynkowa z włoskimi wpływami, ponieważ Sylvain jest w połowie Włochem! Bardzo szanujemy sezonowość, nie będziemy proponować truskawek zimą. Są też dania inspirowane naszymi podróżami. Chociaż mamy też karnozet w restauracji, nie proponujemy tradycyjnych serowych dań. Nasze menu jest krótkie, wolimy je często zmieniać. Są klasyki, które zawsze wracają do menu, takie jak tatar, wołowina po parysku i niektóre dania wegetariańskie. Bardzo lubię tatara, którego przygotowuje Sylvain. Naprawdę bardzo dobrze opanował dziczyznę. Dla jego risotto z cytrusami mogłabym obudzić się w nocy! Uwielbiam mrożoną kawę CASY z kawałkami bez, ma swój sekretny przepis…

Jakie są wyzwania związane z faktem, że przebywają Państwo w ośrodku?

Nie ma prawdziwych wyzwań ani różnic, ponieważ Crans-Montana ma 10 000 mieszkańców przez cały rok. Nie pracujemy tylko dla urlopowiczów i turystów, lokalni mieszkańcy, którzy tu mieszkają przez cały rok, są dla nas bardzo ważni. Naszym celem jest naprawdę bycie dla nich.

Jak dobierają Państwo dostawców?

Wybieramy tych, którzy zapewniają odpowiednią jakość, dobry stosunek jakości do ceny i z którymi mamy dobrą współpracę. Oboje mamy to szczęście, że pracowaliśmy w branży przez 20 lat i wiemy, do kogo się zwrócić. Sylvain składa zamówienia i osobiście zna każdego dostawcę, niektórzy z nich stali się przyjaciółmi. Bardzo ważne jest, abyśmy wiedzieli, skąd pochodzą produkty.

 

HERBATA

Jaka jest Twoja ulubiona herbata?

English Breakfast. Mieszkałam w Anglii przez rok, a moja gospodyni uwielbiała herbatę. Często mówiła do mnie: „napijmy się razem English Breakfast?”. Odkryłam Newby's Lemon & Ginger, które uważam za doskonałe. English Breakfast piję z tradycji, a Ginger & Lemon z ciekawości!

O jakiej porze dnia najbardziej lubisz pić herbatę?

Rano.

Z cukrem?

Nie, nauczyłam się pić herbatę bez cukru w Anglii u tej pani, o której ci opowiadałam. Ale dodaję mleko!

Z jakimi słodyczami należy podawać herbatę?

Dobry kawałek tostowego chleba upieczony przez mojego męża w piecu do pizzy CASY!

 

ZA KULISAMI

Twój ulubiony stok narciarski w Crans-Montana?

Za Bella Lui, Zabona!

Co zabierasz do przegryzania w kieszeniach na dzień na nartach?

Baton Ovomaltine i suszone owoce, zwłaszcza figi.

Najlepszy taras, żeby odzyskać siły podczas dnia na nartach?

Bardzo lubię ten w Chetzeron z zapierającym dech w piersiach widokiem na całą dolinę, od Brig do Martigny!

W Zermatt uwielbiam restaurację Chez Vrony z widokiem na Matterhorn, mityczne miejsce na stokach!

Gdybyś nie była hotelarzem/właścicielem restauracji, byłabyś...?

Ambasadorką albo... narciarką!

Jakie są Twoje 3 „wskazówki poufne” w Crans-Montana?

1. Jezioro La Moubra z ładną restauracją „La Plage”.

2. Trasa biegowa przez lasy i do jeziora Miriouges.

3. Pastwisko Aprili i widok stamtąd, magiczny!